niedziela, 24 lipca 2011

Bernard Cornwell "Zwiastun Burzy"


Bernard Cornwell to znany autor powieści historycznych. Sławę przyniosły mu "Trylogia Arturiańska" i cykl o przygodach Richarda Sharpe'a. Świetnie łączy fakty poparte rzetelnymi studiami i literacką fikcję. Królowa Elżbieta odznaczyła go nawet Orderem Imperium Brytyjskiego w dowód uznania dla jego twórczości.

Pierwszą książką Bernarda Cornwella jaką przeczytałam było "Ostatnie Królestwo". To pierwsza część z cyklu "Wojny Wikingów". Zakończyła się w bardzo intrygujący i pomysłowy sposób. W dodatku wiedza w niej zawarta wywołała we mnie podziw dla pisarza. Nie sądziłam, że historia, którą i tak uwielbiam, może być jeszcze bardziej fascynująca. Z miłą chęcią sięgnęłam po kolejny tom przygód Uthereda z Bebbanburga, zatytułowanego "Zwiastun Burzy".

Po zwycięskiej bitwie Uthered czuje się urażony, gdyż nikt nie chce przyznać, że to on zabił Ubbę, przez co popełnia kilka głupstw. Mężczyzna również nie wie, po której stronie walczyć: z Duńczykami łączy go religia i przyjaźnie, lecz królowi Alfredowi przysiągł wierność. Od jego decyzji zależeć będzie, kto zasiądzie na tronie Wessexu.

W wydarzenia opisane w powieści wplatają się krwawe bitwy, średniowieczne intrygi i prywatne życie głównego bohatera, który wcale nie jest taki świetny, jak się może wydawać. Narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia głównego bohatera dokładnie ukazuje przebieg wszystkich wydarzeń. Pozwala nam lepiej wczuć się w klimat i poznać świat oczami Uthereda, który już nie jest chłopcem, lecz odważnym mężczyzną. Styl autora jest przyjazny i nie męczy. Młody czytelnik w bardzo ciekawy sposób poznaje historię. Jak już wspomniałam w recenzji "Ostatniego Królestwa", Bernard Cornwell pisze w sposób pełen pasji i godny podziwu. Bezboleśnie przekazuje wiedzę i mógłby konkurować z samym Rickiem Riordanem. Wikingowie w jego wydaniu to plemię, które zapada głęboko w pamięć.

Postać Uthereda nie jest przerysowana. Kreacja tego bohatera to istne dzieło sztuki. Autor świetnie ukazuje jego młodzieńczą pewność siebie oraz głupotę. Oprócz odwagi i dużych umiejętności w walce, pisarz nie pomija faktu, że jak to średniowieczny mężczyzna, Uhtered ma słabość do alkoholu i kobiet. Bardzo dużo uwagi poświęca na wewnętrzne rozdarcie głównego bohatera między dwiema walczącymi stronami. Bernard Cornwell nie szczędzi również jego życia prywatnego ukazując, że nawet on przechodzi przez kłótnię z żoną, ma problemy z swoim wyznaniem, a także nurtuje go kwestia wychowania syna, którego los nie oszczędził. To wszystko podkreśla i kształtuje charakter Uthereda.

Bardzo podobają mi się drugoplanowi bohaterowie. Pobożna żona, Królowa Cieni, król Alfred i jego żona - oni wszyscy prezentowali się wspaniale. Uważam, że ciekawy los spotkał te postacie. Autor posiada rzeszę fantastycznych pomysłów, które świetnie wykorzystuje do tworzenia tak zawiłej fabuły.

Akcja toczy się z prędkością światła. Życie Uthereda jest wręcz bardziej interesujące niż niejednego celebryty. Losy tego młodego człowieka są bardziej zawiłe, gdy ten ma dwadzieścia lat, niż większości staruszków, którzy przeżyli drugą wojnę światową.

Autor w znakomity sposób opisuje bitwy. Ich przebieg jest bardzo rzeczywisty i krwawy. Nie boi się opisywać walk. To dzięki niemu dowiedziałam się, że mężczyźni na wojnie są okrutni i nie zależy to od tego, czy są Sasami, czy też Duńczykami, albo nawet Brytami. Nie oszczędzają oni wrogich wojowników, gwałcą ich żony, a z dzieci czynią niewolników. To nie zależy od pochodzenia, bowiem wszyscy postępują tak samo. Również temu autorowi zawdzięczam to, że poznałam prawdziwe oblicze średniowiecznych ludów. Wcześniej myślałam, że Sasi są dobrzy, a Duńczycy to samo zło. To właśnie ten autor uświadomił mi, w jakim jestem błędzie. Obalił moje przekonania i pokazał, że wszyscy byli ulepieni z tej samej gliny.

Myślę, że powieści Bernarda Cornwella są bardzo oryginalne. Jeszcze się nie spotkałam, by ktoś z taką pasją opowiadał o historii. To dzięki temu autorowi udało mi się poznać ten wspaniały, wojowniczy lud. Muszę się nawet pochwalić, że moja mamusia, która powieści dobiera starannie (bo ma mało czasu), uległa moim namowom i sięgnęła po "Zimowego Monarchę" autorstwa właśnie tego pisarza. Myślę, że jego twórczość łączy pokolenia i powołuje coraz nowszych pasjonatów historii.

22 komentarze:

  1. Historia to raczej nie moja bajka, więc odpuszczę sobie tą serię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O i znowu Cornwell :) Wygląda na to, że i tę książkę będę musiała przeczytać, bo przyznam, że Twoja recenzja jest jak najbardziej zachwalająca. Ja na razie jestem przed jego Arturowską sagą... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę musiała zabrać się za książki Cornwella, bo kocham historię i książki, w których jest ona ciekawie przedstawiona. Chyba najpierw zacznę od Arturiańskiej serii, bo zawsze mnie interesowały legendy o królu Arturze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Postać Uthereda nie jest przerysowana. Kreacja tego bohatera to istne dzieło sztuki." - W tym wypadku dobrze by było, gdyby książka była ilustrowana ^^ Myślę, że to kusząca pozycja, zasługująca na uwagę wielu czytelników ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. "Zimowy monarcha" mnie porwał, więc myślę, że także po inne serie Cornwella sięgnę (jeśli trzymają równie wysoki poziom)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę przekonać się do tego autora...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię historycznych książek. I choć książki tego pisarza z początku wydały mi się ciekawe, później uznałam, że to jednak tematyka nie dla mnie. Choć myślę, ze jak znajdę je w bibliotece i nie będę miała co czytać, to je wypożyczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam za sobą całą trylogię arturiańską Cornwella, a "Ostatnie królestwo" już czeka na półce :) Z pewnością niedługo się za nią zabiorę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja najpierw mam w planach trylogię arturiańską, jeżeli wywrze na mnie pozytywne wrażenie (jak na większości czytelników) z pewnością zabiorę się za inne książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. coraz więcej osób zachęca do powieści tego autora. Muszę w końcu znaleźć czas i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Coraz więcej ostatnio słyszę o książkach tego autora, będę musiała się przekonać jak to z nimi jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro autor został odznaczony przez królową, to jego twórczość musi być tego warta. Chętnie zapoznam się z jego książką, zwłaszcza, że jestem bardzo ciekawa bohatera, którego kreacja jest czystym arcydziełem :) Nie o wielu można tak powiedzieć, więc tym bardziej pragnę przeczytać tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Bernarda Cornwella i widzę, że Ty również - ostatnio czytasz wyłącznie jego książki. Ale to dobrze, bo człowiek jest wręcz wspaniały. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczaki, wszyscy tak chwalą tego Cornwella, że trudno się na niego nie skusić. Kto wie, może i popłynę z trendem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cały czas na niego poluję. Nie mogłabym ominąć takich książek. Nie wiem, tylko które wybrać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi ciekawie. Myślę, że przeczytam jak tylko znajdę na nią trochę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. te książki zdobywają praktycznie same pozytywne opinie, a ja nadal nie mogę się do nich przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę wreszcie wziąć się za siebie i zdobyć którąś z książek Cornwella. Inaczej nie wytrzymam ;p Jestem pewna, że jego dzieła przypadną mi do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam pierwszy tom i ta część czeka w kolejce. Jestem miło zaskoczona, że :Zwiastun Burzy" wydaje się tak dobry jak "Ostatnie Królestwo".:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Niełatwo spotkać wikingów w literaturze, a ja zawsze miałam na to ochotę. "Wojny wikingów" podobnie jak trylogia arturiańska są na mojej liście must read. ;)
    Pozdrawiam i dodaję do linków. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz rację, ja też nie mogę się nadziwić z jaką pasją można pisać (i czytać) powieści historyczne. Przede mną III tom Trylogii Arturiańskiej ale chętnie zapoznam się ze wszystkimi książkami Cornwella

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Miło mi będzie, gdy wyrazisz swoją opinię, nawet jeśli krótko. Dobrze wiedzieć, że czytasz to, co piszę, że komuś się to przydaje, podoba. Krytyka, lecz uzasadniona, także mile widziana :)
Pozdrawiam