czwartek, 11 sierpnia 2011

Risto Isomaki "Lit-6"



Od niedawna próbuję co raz to innych gatunków literackich. Ja, zagorzała fanka szeroko pojętej fantastyki i niektórych paranormalnych romansów, gdzie wątek miłości schodzi na dalszy plan, zaczęłam czytać powieści historyczne, obyczajowe i kryminały. Nie ma to jak poszerzenie horyzontów, ale od czegoś trzeba zacząć. Kolejką pozycją, która miała za zadanie urozmaicić mój świat był "Lit-6".

Autorem powieści jest fiński pisarz i dziennikarz, Risto Isomaki. Dużo czasu poświęca zagadnieniom związanym z energią jądrową i globalnym ociepleniem. Pisarz znany jest z takich powieści jak "Przebudzenie", "Piasek Sarasvati", "Klęska Gilgameusza" czy "Rycerze Ciemnej Chmury". W jego dorobku literackim znajdziemy także zbiór opowiadań pt. "Kryształowa róża". "Lit-6" to szóste dzieło autora. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z jego dziełem, a to będzie decydujące spotkanie.

Pewnego pięknego dnia w Japonii dochodzi do kradzieży izotopu litu. Na świecie ginie także nieco izotopu plutonu. Dzięki tym substancjom można skonstruować bombę atomową, która może spowodować śmierć pół miliarda ludzi. O zbrodnie podejrzewane są różne organizacje terrorystyczne, a zadaniem agentów rządowych jest wytropienie sprawcy. Muszą to zrobić szybko, gdyż skutki wybuchu takiej bomby mogą być opłakana. Układanka jest skomplikowana i może sprawić kłopoty nawet najlepszym osobom w tej branży.

Głównym bohaterem książki jest Lauri Nurmi, choć tak naprawdę akcja toczy się wokół wielu osób. Poznajemy bliżej m. in. Katherine Henshaw, Alice Donovan i Julię Noruz. Mamy okazję zawitać w ich miejsca pracy, ale dokonujemy też wglądu w życie prywatne, uczucia, a nawet nałogi i uzależnienia. Bohaterowie to w większości ludzie z krwi i kości, rzuceni w wir pracy, dla których kariera jest całym życiem. Albo swoją egzystencję poświęcają dla rozwoju nauki. Każdy ma jakieś wady, czy słabości. Dla jednych jest to obrzydzenie do przemocy, dla kolejnych papierosy, a dla innych współczucie dla bliźnich.

Akcja pędzi jak szalona. Co chwilę dowiadujemy się o czymś nowym. W książce występuje narrator wszechwiedzący, co ułatwia sprawę. Autor "skacze" od jednego bohatera do drugiego, od jednej przygody do drugiej, przez co nie nudzi czytelnika. Szybki bieg wydarzeń powoduje, że nie mamy wrażenia, iż treść jest ciągle urywana. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Cała akcja dzieje się w Japonii i Stanach Zjednoczonych, ale problemy jakim muszą stawić czoła bohaterowie, dotyczą całego świata.

Początkowo myślałam, że ta książka będzie tylko o bombie atomowej i o tym, jak w szaleńczym tempie ktoś próbuje ją zdetonować. Oprócz szybkiej akcji i natłoku wydarzeń nie spodziewałam się niczego więcej. Jednak ten ekologiczny thriller z elementami fantastyczno-naukowymi oprócz porywających scen uprowadzeń, pościgów i walki, zawiera też pewne mądrości życiowe. Autor przekazuje nam je za pomocą nieskomplikowanych i krótkich zdań.

"Często widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć."

"Uchylając wieko puszki Pandory, jesteśmy o krok od jej otwarcia. A jeśli to zrobimy, zamknąć ją będzie bardzo trudno."

"Bo gdy człowiek działa pod wpływem strachu i zamienia w rzeczywistość lęki ludzi, którzy mówią innymi językami, często też sprawia, że jego własne obawy stają się prawdą."

Pisarz świetnie tworzy klimat, jednak nie używa skomplikowanego słownictwa. Jego styl jest lekki i miły dla mózgu czytelnika.

Jednak bomby atomowe to trudny temat. Mimo, że autor wyjaśnia nam wiele kwestii, to część i tak pozostaje dla mnie czarną magią. Sposób działania i konstrukcji bomby był właśnie jednym z nich. Mimo, że na jednej z lekcji fizyki nauczyciel tłumaczył nam, jak taką skonstruować, to niewiele z tego pamiętam. Coś mi mówią takie słowa jak deuter, tryt, czy reaktor fuzyjny, to jednak bez pomocy wujka Google i cioci Wikipedii się nie obędzie. Swoją drogą, to najbardziej pomocna rodzinka, jaką posiada każdy internauta. Może orłem nie jestem jeśli chodzi o fizykę i chemię, ale przygłupem nazwać mnie nie można.

Miałam też kilka kłopotów z geograficzną częścią historii opowiadanej przez pana Isomaki, to jednak z tym poszło mi o wiele lepiej. Myślę, że przed lekturą dobrym przygotowaniem było obejrzenie filmu "Za szybko, za wściekle", co sprawiło, że lepiej poznałam obecną sytuację w Japonii.  I wiedziałam, co to jest Yakuza.

Początkowo nie wiedziałam też, co oznacza tytuł, gdyż przed lekturą nie pokwapiłam się, żeby przeczytać opisu. Całe szczęście, szybko zostało wyjaśnione.

Zakończenie było świetne. Bardzo podobała mi się jego nieprzewidywalność. To jedna z najlepszych książek akcji jakie czytałam, jeśli pominę fakt, że połowy gadaniny o bombach nie kumałam.

25 komentarzy:

  1. Miałam okazję się zapoznać ;] Recenzja jest u mnie, pozdrawiam, Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo obrazowa i wyczerpująca recenzja. Po takiej opinii pozostaje tylko osobiście zapoznać się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam nieprzewidywalność akcji, a chyba nigdy nie czytałam czegoś o podobnej tematyce.

    Pozdrawiam,
    Darcy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc też nie do końca rozumiałam tej paplaniny o bombach, niemniej jednak książka mi się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy chce czytać o bombach. xD Ale może kiedyś, w bardo dalekiej przyszłości.;p

    OdpowiedzUsuń
  6. podpisuję się pod slowami przedmówczyni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro bardzo ci się podobało zakończenie, to chętnie poszukam w najbliższej księgarni.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podzielam Twoje zdanie odnośnie tej lektury :) Dla mnie była bardzo interesująca i wciągająca.

    P.S. Masz rację 5 dni zleci szybko :) Wzięłam sobie Trylogię Arturiańską i mam nadzieję całą przeczytać i opracować recenzje. Nudzić się nie będę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff, trochę się boję tej chemii i fizyki, bo akurat geniuszem z tych przedmiotów nigdy nie byłam, ale mam nadzieję, że jakoś dam radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem szczerze, że choć czuję się przekonana i zachęcona troszkę się boję... Czego? chyba tej tematyki i pogubienia się w tych bobach.xd

    OdpowiedzUsuń
  11. mnie również te fizyczno-naukowe wstawki nic nie mówiły, ale poza tym książka całkiem niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki :) Jako że uwielbiam chemię, z chęcią ją przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja pewnie też nic nie będę kumać z gadki o bombach ale z chęcią przeczytam. Uwielbiam jak książka nie jest przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi ciekawie i zachęcająco, aczkolwiek jeszcze się zastanowię, czy przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam, ale Twoja recenzja brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm, nigdy nie czytałam książki o podobnej tematyce i raczej mnie do niej nie ciągnie, aczkolwiek brzmi bardzo interesująco ;) Może dam jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
  17. Sporo o niej słyszałam i mam na nią ochotę:) Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać w najbliższym czasie;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Choć, może trochę trudno byłoby przejść przez tę lekturę, brzmi zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie słyszałam o tym dziele, a szkoda ;] Chętnie przeczytam :>

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam i podobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem zacofana jeśli chodzi o nowości :) Książka tak średnio mnie ciekawi. Kojarzy mi się z filmami, które moja mama ogląda wieczorem, a których często mam dość ;) Choć taka bomba to jest interesująca, a pewnie o wiele mniej bym z jej opisu zrozumiała.

    OdpowiedzUsuń
  22. Fanką fizyki i chemii nie jestem, ale nie będę tak od razu zrażać się do tej pozycji. Jeśli na nią trafię, to z pewnością przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawa tematyka, choć oglądałam parę filmów o tej tematyce, książki takiej jeszcze nie czytałam. Z chęcią to zmienię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Miło mi będzie, gdy wyrazisz swoją opinię, nawet jeśli krótko. Dobrze wiedzieć, że czytasz to, co piszę, że komuś się to przydaje, podoba. Krytyka, lecz uzasadniona, także mile widziana :)
Pozdrawiam