środa, 3 sierpnia 2011

Taavi Soinunvaara "Wirus Ebola w Helsinkach"



Taavi Soininvaara to jeden z najbardziej znanych fińskich autorów. Ukończył Wydział Prawa, a potem pracował w zarządach fińskich instytucji finansujących i spółek przemysłowych, aż w końcu, po sukcesie swojego debiutu, którym jest "Wirus Ebola w Helsinkach", poświęcił się zawodowo pisaniu książek. Jest także laureatem nagrody fińskiego Towarzystwa Przyjaciół Kryminału - Vuoden johtolanka.

"Wirus Ebola w Helsinkach" jest trzecim kryminałem, jaki w życiu przeczytałam. Jest to także pierwsza książka z fińskiej literatury, co także wzbudziło we mnie ciekawość. Bo jak to jest, kiedy akcja powieści toczy się gdzieś indziej niż w Polsce, Anglii, czy też Ameryce, bo to w nich najczęściej dzieje się akcja książek, które czytam? Co jeśli, Finowie piszą inaczej, niż reszta świata? Wiem, że to drugie pytanie jest absurdalne, ale wszystko jest możliwe. Jako marzycielka nie zatrzymam swoich myśli w mózgu.

Generał Raimo Siren, dowódca operacyjny fińskiej armii, potrąca śmiertelnie rowerzystkę i ucieka z miejsca wypadku. Sąd i więzienie wydają się nieuniknione. Jednak generał dowiaduje się, że fiński wirusolog Arto Ratamo wynalazł właśnie lekarstwo na zabójczy typ wirusa Ebola-Helsinki, który w połączeniu ze szczepionką można wykorzystać jako niebezpieczną i pożądaną broń biologiczną. Informacja o tym dociera także do pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego. Kto przejmie próbówki z zakażoną wirusem krwią i formułę szczepionki? Czy Jussi Ketonen - szef fińskiej Agencji Bezpieczeństwa - na czas rozwiąże zagadkę?
Co z losem całego świata? Czy człowiek, który nie ma już nic do stracenia będzie się troszczył o innych? A może będzie miał wyrzuty sumienia? Czemu niewinny naukowiec musi uciekać? Czy wszystko dobrze się skończy?

To jedna z najbardziej bogatych w akcję książek jakie czytałam. Mimo, że styl pisania autora nie jest najlepszy, to świetnie opisuje wydarzenia. bardzo ciekawie przedstawiona fabuła, dużo uwagi poświęconej ruchowi. Autor nie skupia się wielce na opisach, a uczucia są określane najprostszą z możliwych dróg. Czyta się łatwo, przyjemnie i co najważniejsze szybko. Człowiek nawet nie zauważy, kiedy zostanie mu sam epilog.

Postacie były ciekawe. Bardzo polubiłam generała Sirena. jego postępowanie było intrygujące. Uważam, że ten człowiek jest ciekawym przypadkiem psychologicznym. Jego psychika przyczyniła się do rozgrzania mojego mózgu, a nawet przegrzania, gdyż chciałam rozpracować jej działanie. W oczy rzucił mi się także Arto Ratamo. Przez dobre chęci i intrygę znalazł się w centrum całego zamieszania, do powstania którego częściowo się przyczynił. Niby narzekał na swój los zanim to wszystko się wydarzyło, to jednak przygoda była dla niego prawdziwą lekcją życia. Zaskoczyła mnie również jego chęć walki i wyjawienia światu prawdy. Pozostałe osoby były nie mniej dobre, jednak niektóre mi się myliły (zapewne przez obcobrzmiące nazwiska, z którymi nie spotykam się na co dzień).

W książce wszystko dzieje się niespodziewanie szybko. Trzeba dobrze wczytać się w tekst, by się nie pogubić, gdyż fabuła jest bardzo zawiła. Miałam z tym kilka problemów, lecz całe szczęście pod koniec wszystko udało mi się poskładać w jedną, w miarę logiczną całość.

Zakończenie bardzo mi się podobało. Już na początku domyślałam się jakie będzie, lecz takiej drogi do epilogu się nie spodziewałam. W książce można znaleźć wiele scen ucieczek, porwań, poszukiwań i wszystkiego, czego uczciwy, przeciętny obywatel nie doświadczy w realu. Nie dziwię się, że autor został nagrodzony. Książka jednak nie ma w sobie nic, co przyciągnęło by czytelnika do niej po raz drugi.

Okładka miła dla oka - ciemne kolory, a także obrazek rodem z filmu kryminalnego. Tytuł zaś mógłby wzbudzać więcej fantazji. Już z niego dowiadujemy się, gdzie toczy się akcja i czego dotyczy. Gdyby tak zamiast "Wirus Ebola w Helsinkach" zostawić tylko na przykład "Wirus"... O wiele lepiej się prezentuje! I ładniej brzmi.

Autor używa nazw ulic, o których czytelnik raczej nigdy nie słyszał i nawet nie potrafi ich wymówić na głos, a o zapamiętaniu nie ma raczej mowy. Tak samo z nazwiskami... Cóż poradzić, taki język fiński i jego uroki. Tylko się przyzwyczaić i nie zawracać sobie tym głowy, a lektura będzie udana.

Myślę, że książka warta jest uwagi i miło zajmuje czas. Będzie to wspaniałe urozmaicenie kanonu lektur współczesnego czytelnika i w jakiś sposób pozostanie w pamięci.

14 komentarzy:

  1. Mam tę książkę w planach, nawet obco brzmiące nazwy mnie nie zniechęcą (nawet zachęcą - uwielbiam wszelkie łamańce językowe;P)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz - te ulice i nazwiska mają sens dla rodaków autora. Ja z wielką chęcią przeczytałabym książkę, której akcja osadzona jest w Częstochowie - nawet jeśli dla cudzoziemca nazwiska bohaterów i patronów ulic byłyby ciężkie do wymówienia ;)

    Ale mniejsza... :)

    Bardzo ciekawie zapowiada się ta książka, choć zgadzam się, że tytuł nie jest zbyt trafiony. Ale nie to jest przecież najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zetknęłam się jeszcze z tym autorem. Ale zaciekawiłaś mnie wiesz:P U mnie co druga książka to kryminał ale jeszcze nie trafiłam na jego fińską wersję. Dopisałam książkę do listy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się "Wirus Ebola" bardzo podobał :) Podzielam Twoją opinię.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i także mi się podobała. Podzielam twoje zdanie co do tej ksiażki :D

    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią przeczytam, tym bardziej, że również nigdy jeszcze nie czytałam fińskiego kryminału i jestem ciekawa jak to będzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Być może przeczytam, choć nigdy jeszcze nie miałam dobrego kryminału w rękach. Zwykle akcja staje się przewidywalna i prędko mnie nuży.

    Pozdrawiam,
    Darcy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i pamiętam, że zrobiła na mnie dobre wrażenie;) Wszystkie książki Wydawnictwa Kojro są szczególne;)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba sobie tę książkę odpuszczę, to raczej nie dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Autor używa nazw ulic, o których czytelnik raczej nigdy nie słyszał i nawet nie potrafi ich wymówić na głos, a o zapamiętaniu nie ma raczej mowy. Tak samo z nazwiskami... Cóż poradzić, taki język fiński i jego uroki." - Powiem Ci, że taki sam problem miałam nie tylko fińskim, ale również rosyjskim ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam już o tej książce, wydaje się ciekawa i choć nie przepadam za kryminałami, do tej pory przeczytałam tylko jeden, to z chęcią sięgnę po tę książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę czytałam i bardzo przypadła mi do gustu. ;)

    Pozdrawiam, Klaudyna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesujące i fiński autor! Kto wie, może sięgnę. Lubię książki, w których dużo się dzieje i jakie czyta się szybko.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. zajrzyj nowa notka http://anulka1992.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Miło mi będzie, gdy wyrazisz swoją opinię, nawet jeśli krótko. Dobrze wiedzieć, że czytasz to, co piszę, że komuś się to przydaje, podoba. Krytyka, lecz uzasadniona, także mile widziana :)
Pozdrawiam