niedziela, 23 października 2011

Cassandra Clare "Mechaniczny Anioł"



"Każdy jest kimś"

Cassandra Clare to autorka bestsellerowej serii "Dary Anioła", która zdobyła rzeszę fanów na całym świecie. "Diabelskie Maszyny" to prequel do znanych i lubianych powieści o przygodach Nocnych Łowców. Ponieważ przeczytałam to, co byłam w stanie przeczytać, czyli wszystko, co zostało już wydane z "Darów Anioła", a ostatnia książka trochę mnie rozczarowała (czytaj "Miasto Upadłych Aniołów), to jednak przywiązałam się do świata, który stworzyła Cassandra Clare, więc bez dłuższego wahania sięgnęłam po "Mechanicznego Anioła".

Szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje drogę przez ocean, by wśród krętych uliczek Londynu znaleźć brata. Lecz zamiast niego, w porcie czekają na nią dwie kobiety - pani Dark i pani Black, które twierdzą, że o właśnie on je po nią przysłał. Damy każą się nazywać Mrocznymi Siostrami i nie wzbudzają wielkiego zaufania w dziewczynie. Jednak, co może zrobić, jeśli pokazują jej pierścień brata, niż tylko poddać się ich woli? Udaje się z nimi i tym sposobem trafia do Klubu Pandemonium, gdzie się dowiaduje, że wcale nie jest taka zwyczajna, jak sądziła.

Niczym na ratunek do akcji wkraczają Nocni Łowcy. To oni utrzymują porządek w świecie, do którego trafiła Tessa. Wilkołaki, wampiry, czarodzieje... Świat wcale nie jest taki prosty, jak uważają ludzie. Dziewczyna posiada nadzwyczajne zdolności i jest obiektem pożądania wielu magicznych stworzeń. Nocni Łowcy proponują jej układ: pomoc w odnalezieniu brata w zamian za pomoc w wyjaśnieniu sprawy Klubu Pandemonium. A jest ona bardziej skomplikowana, niż w najgorszych snach.

W ten oto sposób poznajemy dwóch przystojnych na swój sposób panów amantów: Williama Herondale i Jamesa Carstairsa, zwanych również Will i Jem. Obaj oczywiście mają wielką urodę i coś przyciągającego. Są parabatai, czyli parą wojowników, którzy przysięgli strzec wzajemnie swoich pleców, a każdy posiada jakąś tajemnicę. Oczywiście zwiastuje to trójkąt miłosny, jak już większość zapewne zdołała zauważyć. Will jest taką przestarzałą wersją Jace'a. Mimo, że jest wspaniały i lubię złych chłopców, bardzo przypomina mi bohatera "Darów Anioła". Jego charakter, odzywki, nutka cynizmu... Ale autorce nie udało się powtórzyć tutaj fenomenu postaci, bowiem Jace jest jedyny w swoim rodzaju. Bardzo polubiłam obu panów, ale nie mogłam się pozbyć wrażenia, że Will jest jego podróbką. Jem to inna historia, całkowite przeciwieństwo swojego przyjaciela. Dobry, jasnowłosy, azjata... To ostatnie się kupy nie trzymało, ale zostaje później wyjaśnione i jak się okazuje, wiąże się z tym bardzo interesująca historia. Chłopak ogólnie jest łagodny i tak dobry, że aż mdły, ale mimo wszystko miał bardzo wyrazisty charakter i jakoś się odznaczał na tle innych, bardziej ciekawych postaci.

Tessa, to dziewczyna, która wcale nie szuka kłopotów, ale jednak w nie wpada. Bo każdy jest kimś, a kim jest ona? Tego jeszcze nie wie, i raczej nie prędko się dowie. Myślę, że jest trochę ślepo zapatrzona w to, co wierzy i to, co uważa za dobre i słuszne. Jest także strasznie tchórzliwa, bo kiedy wszyscy walczą, ona podwija spódnicę i daje nogę. Jednak jest pomysłowa i całkiem niegłupia. Owszem, bywa irytująca, ale tak jak Clary w "Darach Anioła", jej zachowanie ujdzie w tłumie wydarzeń.

Pozostali bohaterowie raczej mnie nie denerwowali, chyba, że nie liczyć Nate'a, brata Tessy. Jego zachowanie, to jak dziewczyna go traktuje i każe traktować... Jego osoba działała na mnie jak łapka na muchy - dobijająco. Jeśli zaś chodzi o innych Nocnych Łowców to bardzo, ale i to bardzo, podobała mi się ich kreacja. Pojawiła się osoba, która nie chce być tym, kim jest, osoba, która walczy o to, by być kimś więcej i osoba, która ma wielką pasję. W dodatku pojawił się Magnus Bane. Sporadycznie, bo może ze dwa razy, ale jego postać podbudowała mnie na duchu, gdyż uwielbiam tego czarodzieja.

Jednym z wątków będzie trójkąt miłosny, bo już się na to zapowiada. Ta część to było takie lekkie wprowadzenie w dalsze losy życia uczuciowego bohaterów, jednak w następnym możemy się spodziewać scenek miłosnych między Tessą a Jemem, bądź Willem. Nie będę ukrywać, że bardziej interesują mnie te drugie, bowiem zapowiadają się ciekawiej. Nie lubię trójkątów miłosnych, ale jeśli temu wątkowi nie będzie poświęcane zbyt wiele uwagi, to może mi się nawet spodobać. 

Akcja szybko się rozwija, a kiedy następuje pozorne rozwiązanie sytuacji i czytelnik nie spodziewa się już niczego zaskakującego, wtedy nagle wszystko wywraca się do góry nogami. I cała zabawa zaczyna się od nowa, tylko w przyspieszonym tempie, a wiele spraw jest bardziej skomplikowana, niż dotychczas. Zakończenie wyjaśnia niestety tylko część z nich, a by poznać resztę musimy sięgnąć po kolejny tom. 

Autorka ma wciąż ten sam styl, dzięki Niebiosom, co powoduje, że książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Dzięki niemu przeniosłam się do świata Nocnych Łowców w współczesnym Nowym Jorku, umożliwił mi on także znalezienie się w Londynie za czasów królowej Wiktorii, pełnego wampirów, wilkołaków i innych stworzeń. Stworzył niesamowity klimat i pozwolił wczuć się w sytuację, jednak wydaje mi się, że nie miał on nic wspólnego z epoką wiktoriańską. Język bohaterów i narracja nie pochodziły z epoki.

Co tu jest machiną napędzającą akcję? Tajemniczy Mistrz, jego plany i próba odnalezienia brata Tessy. Wszystko bardzo zgrabnie przeplata się między sobą i podsyca apetyt czytelnika.

Uwielbiam "Dary Anioła" za Jace'a, akcję, świat przedstawiony. Nie jest ona pozbawiona jednak wszelkich wad, bowiem głupia bohaterka i jej denerwujący kumpel nie należą do moich ulubionych postaci. Tak samo jest z "Diabelskimi Maszynami". Jest klimat, ciekawa historia, a także podobieństwo Willa do Jace'a, irytujący brat Tessy, a także ona sama. Minusem powieści jest okładka, która bądźmy szczerzy do najładniejszych nie należy. Sam jej pomysł był świetny, bowiem podobają mi się napisy i wzorki wokół, jednak sama postać na rysunku nie wzbudza we mnie ciepłych uczuć. Amerykańska wersja jest świetna, niestety Polska wypadła fatalnie. Przynajmniej odstrasza tych, co książkę oceniają po okładce i nie odrywa od lektury czytelnika, któremu chce się popatrzeć na obrazek. Polecam gorąco wszystkim fanom "Darów Anioła" i tym, którzy nie mają o nich zielonego pojęcia.

22 komentarze:

  1. Zdecydowanie bardziej podobał mi się "Mechaniczny anioł" niż np 4 część DA. Może to dlatego, że tak cenię sobie wiktoriańskie klimaty ? Nie mogę się doczekać grudniowej premiery tomu 2 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede mną dopiero "Miasto kości". Mam nadzieję, że zrobi na mnie takie wrażenie jak na Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... A miałam ją sobie chwilowo odpuścić (jakby to było możliwe ;)). No nic muszę jej poszukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ksiązka genialna i tak jak Cassin wolę ją niż 4 tom DA. Fajnie, że i Tobie przypadła do gustu :D I zgadzam się w 100% że okładka odstrasza ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Juz dawno czytałam i jestem fanką twórczości Cassandry Clare. Co prawda Dary anioła bardziej mi się podobaja, jednak i ta seria jest świetna ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. W pierwszym momencie "Mechaniczny..." nie zachwycił mnie tak jak Dary, ale z czasem przekonałam się, że wracam do niego myślami i nie mogę się doczekać kolejnych części xD Super książka! W sumie uwielbiam wszystko, co wychodzi spod pióra CC ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przede mną jeszcze poprzednie części, ale nie wiem kiedy się za nie zabiorę ;/ Jakoś z czasem mam ostatnio krucho :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie czytało mi się tę książkę, podpisuję się pod większością Twoich spostrzeżeń. Mam nadzieję, że autorka w kolejnych tomach pójdzie bardziej w stronę akcji a nie w stronę trójkąta miłosnego.

    A Magnus Bane rządzi - w każdej epoce xDD

    OdpowiedzUsuń
  9. Dary Anioła (3 części pierwsze) są genialne. Ta seria jest taka sobie, ale z checią przeczytam nast. część. :PP

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam ciągle jestem "utknięta" na kiepskim moim zdaniem "Mieście kości", a Jace'a nie znoszę. Może kiedyś przeczytam kolejne tomy serii i inne książki autorki, ale na pewno nie niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam cię na mojego nowego bloga: http://papierowyazyl.blogspot.com/
    Pierwsza recenzja już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro tak Ci się podobała, to postaram się sięgnąć, jak trafi w moje ręce. Pozdrawiam,
    Pati ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do tej książki,ale może jednak przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam pierwszą część "Darów..", ale jeszcze nie wiem, czy mam ochotę na inne książki tej pani... chociaż ta zapowiada się całkiem, całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja uwielbiam Tessę, jest dużo ciekawsza niż np Clary z DA. Ale to moje zdanie. Co do Willa - irytująco podobny do Jace'a a jednak całkowicie inny. Ciekawa jestem ich dalszych losów ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo, bardzo, bardzo chcę przeczytać tę serią, ale jak na złość nigdzie mogę na nią trafić! Recenzja - świetna :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dary Anioła kocham i to bardzo bardzo. 'Mechaniczny...' stoi na półce i się kurzy. Nie mam na niego na razie czasu :(.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Tyle już słyszałam o tej serii, a jeszcze nie miałam okazji przeczytać pierwszej części:)

    OdpowiedzUsuń
  19. chyba nie dla mnie, ale kiedyś może zaryzykuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham Dary Anioła i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy sobie nie kupić tej książki

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Dary Anioła, a na Diabelskie Maszyny czekam - mam już pewność że w Wigilię otrzymam tę trylogię :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Miło mi będzie, gdy wyrazisz swoją opinię, nawet jeśli krótko. Dobrze wiedzieć, że czytasz to, co piszę, że komuś się to przydaje, podoba. Krytyka, lecz uzasadniona, także mile widziana :)
Pozdrawiam