wtorek, 27 grudnia 2011

Kerstin Gier "Błękit Szafiru"



"Kruk, na skrzydłach z rubinu niesiony"

Któż z Nas nie chciałby podróżować w czasie? Móc zobaczyć te wszystkie wspaniałe epoki i uczestniczyć w tych wspaniałych historycznych wydarzeniach - marzenie niejednego człowieka. Ale Gwendolyn może. Ma niesamowity dar. Ale podróże w czasie nie wiążą się z samymi przyjemnościami - mają one też swoje konsekwencje i wiążą ze sobą wiele niedogodności i wyrzeczeń.

Kerstin Gier to niemiecka pisarka znana z takich powieści jak "Z deszczu pod rynnę", czy też bijącej rekordy popularności Trylogii Czasu. Po niesamowitej "Czerwieni Rubinu", przyszła pora na drugą część tej niesamowitej historii zatytułowanej "Błękit Szafiru".

"Czerwień Rubinu" to pierwsza część przygód Gwendolyn, młodej podróżniczki w czasie. Była niesamowita, prawda? Ten styl, poczucie humoru, dialogi - lista jej zalet nie ma końca. Mogłabym tak wymieniać przez całą wieczność. A jakie są moje odczucia, co do kolejnej części? Czy spełniła moje oczekiwania? Czy sprostała wymaganiom postawionym po fascynującej poprzedniczce?

Gwendolyn i Gideon właśnie wrócili z początku XX wieku. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że przeskok w czasie ma miejsce w konfesjonale, a oni są kompletnie zapatrzeni w siebie.

Wciąż jednak wszystko pozostaje skomplikowane. Czy rzeczywiście Lucy i Paul są przestępcami? A może to Strażnicy ślepo ufają hrabiemu de Saint Germain? Tylko Gwendolyn zdaje się mieć wątpliwości. Wszyscy zdają się uważać ją za zdrajczynię i traktują ją z rezerwą. W dodatku jej serce szaleje, co wcale nie sprzyja sytuacji, bowiem uczucia często przeszkadzają w podróżach w czasie i chodzeniu na osiemnastowieczne soiree. W dodatku przyczepił się do niej duch demona, imieniem Xemerius, który jest dość uporczywy i ciężki do zbycia. Czy życie może być jeszcze bardziej skomplikowane?

Niesamowita kreacja postaci - bohaterowie są wręcz niezwykle niezwykli. Gwendolyn to wrażliwa, pełna humoru dziewczyna, a jednocześnie zwykła nastolatka. Czytanie jej przygód jest niesamowitą przyjemnością. Jednak to nie główna postać jest najciekawsza. Poboczni bohaterowie są równie interesujący i warci uwagi. Najlepsza przyjaciółka Gwendolyn, Leslie, to dziewczyna, która wręcz kipi wigorem! Gdy ona wkracza do akcji, zawsze jest zabawnie. Xemerius zaś, to postać stworzona, by czytelnik szczerzył się do kawałka papieru, jak głupi do sera. Ponieważ widzi go tylko Gwendolyn, to właśnie z jego udziałem powstają jedne z najbardziej zabawnych i interesujących sytuacji. Zaś hrabię de Saint Germain, gdy tylko się pojawia, mam ochotę go udusić. Niesamowicie działa mi na nerwy, jednak go uwielbiam i nie mogę wyjść z podziwu, jak autorka mogła go stworzyć tak wrednego, dwulicowego i okropnie interesującego zarazem. Najbardziej niesamowity jest jednak Gideon. Oddałabym wszystkich Ashów, Jace'ów i Will'ów tego świata za jego jednego! W jednej chwili się na niego wściekałam, w drugiej miałam ochotę rzucić mu się w ramiona. Nawet, gdy doprowadzał mnie do szału, miałam ochotę śpiewać na jego cześć pieśni pochwalne. On i Gwendolyn tyle razy się kłócili i godzili, że czułam się jak oglądając dobrą komedię romantyczną, a nie powtórkę "Mody na Sukces". Ten wątek tylko dodawał książce niesamowitego uroku. Tak wczuwałam się w Gwen, że właściwie cały czas siedziałam jak na szpilkach i skakałam jak głupia, gdy tylko Gideon ją całował. A gdy wymieniali ze sobą "oficjalne" zdania, miałam ochotę turlać się ze śmiechu. Gideon, Gwendolyn i kuzynka sofa w XVIII-wiecznej piwnicy - czyż nie brzmi zachwycająco?

Styl autorki powodował, że wybuchałam śmiechem w niespodziewanych momentach. Musiałam wręcz zamykać sobie buzię, by nie uznano mnie za wariatkę. Pisarka udowodniła, że świetnie zna współczesną młodzież, tworząc bardzo wiarygodne opisy relacji nastolatków. Filmy, muzyka i literatura dodawały wszystkiemu realizmu i współczesności, bowiem niektóre porównania wręcz zwalały z nóg. Pani Gier to mistrzyni zabawnych dialogów i komicznych sytuacji. Rzuca kłody pod nogi bohaterów z niezwykłą precyzją, a potem My, czytelnicy, możemy rozkoszować się trudnościami w przezabawny sposób.

Historia dzieje się w Anglii, co uważam za bardzo uniwersalne miejsce do odgrywania się tak niesamowitych przygód. Jest ono bardzo znane, a przecież o wiele łatwiej jest wymawiać powszechnie znane angielskie nazwy, niż łamać sobie język kombinacjami niemieckich, francuskich, bądź, co gorsza!, węgierskich.

Książka ma niesamowity klimat! Z jednej strony współczesna powieść, z drugiej zaś powiewa aurą tajemniczych zagadek i niesamowitego uroku XVIII wieku. To wszystko daje niesamowite, a zarazem niepowtarzalne połączenie.

Wartka akcja, skomplikowana, a zarazem prosta w odbiorze fabuła, pełna zagadek i tajemnicy. Niesamowita opowieść trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Czegóż chcieć więcej?

Przez sam epilog mam mętlik w głowie. Tak jak i w poprzedniej części był on powiązany z Gwendolyn, jednak to nie ona była narratorem. Nawet nie brała w nim udziału. Autorka skończyła w takim momencie, że wręcz miałam więcej pytań, niż odpowiedzi. Miałam ochotę krzyczeć "ja chcę jeszcze!"! Mam tyle teorii, że w głowie mi się już nie mieszczą!

Ta książka jest obłędna w pozytywnym tego słowa znaczeniu i wręcz musicie ją  przeczytać! Nie dajcie się prosić i kusić okładkom! Bierzcie, czytajcie i wyglądajcie zakończenia historii już 20 kwietnia 2012 roku pt. "Zieleń Szmaragdu"! Ja już to robię i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z Gwendolyn! I niech czas będzie z Wami!

10/10

Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale wręcz zakochałam się w tej książce. Dla zainteresowanych - recenzja "Czerwieni Rubinu" <KLIK> . Niedawno, a właściwie dzisiaj, dodałam też recenzję "Strąconych", której nie zdążyłam dodać wcześniej, na którą zapraszam <TU> .

25 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę przeczytać te książki. Zacznę oczywiście od pierwszej części. Ale już nie mogę doczekać się kiedy będę je miała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obie części ogromnie przypadły mi do gustu i nie mogę doczekać się trzeciego tomu. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dużo słyszałam o tej powieści, ale po dziś dzień po nią nie sięgnęłam. Jednakże skoro w tobie wywołała taki zachwyt, to koniecznie podkreślę ją na liście czerwonym długopisem. :D Sama muszę się przekonać, co to za lektura.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już tę część za sobą i strasznie mnie wkurza, że następna część będzie dopiero wiosną >:I
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie nie zabiorę się za następny cykl, choć ciekawie brzmiące tytuły kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  6. O jejku! Wstyd się przyznać ale jeszcze nie zapoznałam się z tą serią. Musze jak najszybciej to nadrobić : <

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszyscy chwalą tą serie, musze w końcu zacząć czytać

    ----
    Zapraszam na translate-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, och, och. Nie zachwycajcie sie tak tą książką. Czerwień rubinu miałam w swoich łapkach kilka dni przed oficjalną premierą na targach w Warszawie i co? No i odstawiłam ją na półkę i poszłam dalej. Tak sobie w brodę pluję, ze koniec świata. A teraz ani czasu, ani sposobności, a najważniejsze pieniędzy na zakup pierwszego i drugiego tomu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka jest świetna, niecierpliwie oczekuję na "Zieleń Szmaragdu" !

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepraszaj za długą recenzję - to świetnie, że się rozpisałaś i wyraziłaś swoje zdanie o książce. ;)) Zgadzam się, "Błękit Szafiru" jest absolutnie fenomenalny. *__*

    OdpowiedzUsuń
  11. Aleś się rozpisała :) O pierwszej części czytałam niezwykle przychylne recenzje i widzę, że drugi tom cieszy się równym zachwytem wśród recenzentem. Korci mnie niezmiernie, by przeczytać tę trylogię, ale pewnie minie sporo czasu, nim będę miała wolną chwilę :) Jednak mam tę książkę na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze się zastanowię nad jej lekturą, skoro tak zachwalasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dostałam tę książkę pod choinkę i już nie mogę doczekać się lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ochotę na tę serię, wieeelką.

    OdpowiedzUsuń
  15. W pełni zgadzam się z recenzją :) Ta seria naprawdę mnie oczarowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A dlaczego ja jeszcze nie znalazłam czasu na pierwszą część? Muszę się wreszcie zabrać za tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  17. Coraz bardziej chcę poznać tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam już wiele pochlebnych recenzji na temat tej książki, ale póki co nie miałam okazji przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  19. taka wysoka ocena, że po prostu muszę przeczytać i sprawdzić czy rzeczywiście warto :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze mówiąc spodziewałam się po tej serii czegoś gorszego. Ale w takim razie muszę koniecznie przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurczę, chyba nikt mnie tak nie zachęcił do tej książki jak i do całej tej serii jak Ty! Naprawdę recenzja może i długa, ale wciągająca jak chyba sama książka! Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurczę tyle pozytywnych recenzji, muszę wybrać się do sklepu po pierwszą część serii!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem po tej lekturze i również byłam nią oczarowana. Juz nie mogę się doczekać kolejnej części ! XD

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam obydwa tomy i już nie mogę się ich doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. wie ktoś może co oznaczają te cyfry na końcu? próbowałam rozwiązać to sposobem Leslie tzn.: strona, wers, słowo, litera, lecz nie wyszło mi nic ciekawego. tak sobie myślę, że może czytał ktoś tą książkę w orginale i odszyfrował tą zagadkę? Jeśli tak byłabym wdzięczna za jakąs podpowiedź :) Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Miło mi będzie, gdy wyrazisz swoją opinię, nawet jeśli krótko. Dobrze wiedzieć, że czytasz to, co piszę, że komuś się to przydaje, podoba. Krytyka, lecz uzasadniona, także mile widziana :)
Pozdrawiam