czwartek, 29 grudnia 2011

Sara Shepard "Pretty Little Liars. Kłamczuchy"



"Trzy osoby mogą dochować tajemnicy, jeśli dwie z nich nie żyją."

Sara Shepard jako nastolatka chciała być gwiazdą oper mydlanych, projektantką klocków Lego lub genetykiem. Inspiracją bestsellerowych powieści z serii Pretty Little Liars oraz The Lying Game stały się jej wspomnienia z czasów szkolnych, co musi dowodzić, że kobieta miała naprawdę niesamowite życie, którego ja nie potrafię sobie wyobrazić. Bo to, co spotyka bohaterki zarówno jednej, jak i drugiej serii powoduje, że szczęka opada.

Alison była idealna. Kiedy z nimi rozmawiała, czuły, że są kimś. Była gwiazdą. Przyjaźniły się. Lecz pewnego dnia zaginęła, a drogi pozostałych się rozeszły.

Lecz trzy lata później Emily, Spencer, Aria i Hanna, zaczynają otrzymywać niepokojące wiadomości od A. Ktoś zna ich sekrety, które nie miały prawa ujrzeć światła dziennego, bowiem wiedziała o nich tylko Ali, a przecież jej już nie ma. Pogrzebały je wraz z nią. Jak wiele są teraz w stanie poświęcić, by prawda nie wyszła na jaw?

Aria wraca z Islandii. nie czuje się z tego powodu najlepiej. Wyjechała wraz z rodzicami tuż po zaginięciu Alison. I tuż po tym, jak Aria odkryła sekret taty. Czy po powrocie rodzice wciąż będą się kochać? A może tata odejdzie? Poza tym, w Rosewood była tylko koleżanką Ali. Nie chce znowu być tą dziewczyną. W barze poznaje pewnego niesamowicie przystojnego i pociągającego mężczyznę. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Ezra nie był nauczycielem literatury. Jej nauczycielem.

Emily jest inna i zawsze taka była. Kochała Alison, ale nie jako przyjaciółkę. I czuje się winna. Powierzyła jej swój sekret. Tylko czy go dochowała? Myślała, że wszystko poszło w niepamięć, wraz z zniknięciem Ali, jednak gdy poznaje Maię, przestaje być tego pewna.

Spencer musi być perfekcyjnie perfekcyjna. To jej życiowy cel. Jeden z najważniejszych. Ten drugi to bycie lepszym od Melissy, jej starszej siostry. Kiedy w siódmej klasie całowała się z jej chłopakiem, nie widziała w tym nic złego. Jednak Ali tak nie uważała. Ale teraz jej już nie ma. Ciekawe, kto dowie się o kolejnym pocałunku.

Hanna była zawsze wyrzutkiem. Kiedy Ali zniknęła, dziewczyna postanowiła rozpocząć całkiem nowe życie. Schudła, stała się popularna, ma świetnego chłopaka. Ale Alison znała jej wstydliwy sekret. Myślała, że już z tym skończyła, że problem zniknął. Czyżby jednak tak nie było?

Znacie Plotkarę? Tak, tę dziewczynę, która opisuje życie Manhattańskiej elity na blogu? Od niedawna ma konkurencję. A. też wie wszystko, ale nikt nie wie, kim jest on/ona i kontaktuje się z nami, pozostawiając tropy, które jednak ostatecznie i tak prowadzą do nikąd. Jak w zabawie w kotka i myszkę.

A. jest mściwa, bezlitosna i nie ma skrupułów. A może to on? No właśnie, kim właściwie jest? Po każdym liściku, emailu, czy SMS'ie utwierdzamy się w przekonaniu, że to Alison. Czyżby wciąż obserwowała dawne przyjaciółki i chciała się zemścić? Ale przecież ona nie żyje! Może to jej duch wysyła im wiadomości zza grobu? Nie, raczej nie. Więc kim jest A.? Czyżby ktoś jeszcze znał sekrety dziewczyn i nie omieszkał wykorzystać ich do osiągnięcia własnych celów?

To naprawdę niesamowita książka! Polubiłam przygody czterech przyjaciółek i jestem niezmiernie ciekawa ich dalszych przygód. Autorka ma niesamowity styl i dar tworzenia tajemniczej atmosfery. Książka strasznie mi się spodobała i nie mogę się doczekać kolejnej części!

Postacie, które stworzyła pani Shepard są tak realistyczne, że miałam wrażenie, że stoją obok mnie. Chętnie zaprzyjaźniłabym się z nimi, nawet z wredną Alison. Ba! Właściwie, to ją polubiłam najbardziej. Każda z dziewczyn ma niepowtarzalny charakter, a jej osobowość czymś się wyróżnia.

Seria ma wielu fanów, więc nic dziwnego, że na jej podstawie nakręcono serial, który (przynajmniej na początku) trzyma się powieści bardziej, niż np. ten nakręcony na podstawie "Pamiętników Wampirów".

Ta książka jest niesamowita i z wielką chęcią poznam dalsze losy Emily, Arii, Spencer i Hanny. Oraz oczywiście dowiem się, kim jest A.! Książka oczarowała mnie i nie daje o sobie zapomnieć! Od razu wskoczyła na listę ulubionych!

9/10

Dla zainteresowanych
Tytuły kolejnych części serii:
Bez Skazy
Doskonałe
Niewiarygodne
Zepsute

A także recenzja dodana wcześniej, czyli "GONE. Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój" <KLIK> .

wtorek, 27 grudnia 2011

Kerstin Gier "Błękit Szafiru"



"Kruk, na skrzydłach z rubinu niesiony"

Któż z Nas nie chciałby podróżować w czasie? Móc zobaczyć te wszystkie wspaniałe epoki i uczestniczyć w tych wspaniałych historycznych wydarzeniach - marzenie niejednego człowieka. Ale Gwendolyn może. Ma niesamowity dar. Ale podróże w czasie nie wiążą się z samymi przyjemnościami - mają one też swoje konsekwencje i wiążą ze sobą wiele niedogodności i wyrzeczeń.

Kerstin Gier to niemiecka pisarka znana z takich powieści jak "Z deszczu pod rynnę", czy też bijącej rekordy popularności Trylogii Czasu. Po niesamowitej "Czerwieni Rubinu", przyszła pora na drugą część tej niesamowitej historii zatytułowanej "Błękit Szafiru".

"Czerwień Rubinu" to pierwsza część przygód Gwendolyn, młodej podróżniczki w czasie. Była niesamowita, prawda? Ten styl, poczucie humoru, dialogi - lista jej zalet nie ma końca. Mogłabym tak wymieniać przez całą wieczność. A jakie są moje odczucia, co do kolejnej części? Czy spełniła moje oczekiwania? Czy sprostała wymaganiom postawionym po fascynującej poprzedniczce?

Gwendolyn i Gideon właśnie wrócili z początku XX wieku. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że przeskok w czasie ma miejsce w konfesjonale, a oni są kompletnie zapatrzeni w siebie.

Wciąż jednak wszystko pozostaje skomplikowane. Czy rzeczywiście Lucy i Paul są przestępcami? A może to Strażnicy ślepo ufają hrabiemu de Saint Germain? Tylko Gwendolyn zdaje się mieć wątpliwości. Wszyscy zdają się uważać ją za zdrajczynię i traktują ją z rezerwą. W dodatku jej serce szaleje, co wcale nie sprzyja sytuacji, bowiem uczucia często przeszkadzają w podróżach w czasie i chodzeniu na osiemnastowieczne soiree. W dodatku przyczepił się do niej duch demona, imieniem Xemerius, który jest dość uporczywy i ciężki do zbycia. Czy życie może być jeszcze bardziej skomplikowane?

Niesamowita kreacja postaci - bohaterowie są wręcz niezwykle niezwykli. Gwendolyn to wrażliwa, pełna humoru dziewczyna, a jednocześnie zwykła nastolatka. Czytanie jej przygód jest niesamowitą przyjemnością. Jednak to nie główna postać jest najciekawsza. Poboczni bohaterowie są równie interesujący i warci uwagi. Najlepsza przyjaciółka Gwendolyn, Leslie, to dziewczyna, która wręcz kipi wigorem! Gdy ona wkracza do akcji, zawsze jest zabawnie. Xemerius zaś, to postać stworzona, by czytelnik szczerzył się do kawałka papieru, jak głupi do sera. Ponieważ widzi go tylko Gwendolyn, to właśnie z jego udziałem powstają jedne z najbardziej zabawnych i interesujących sytuacji. Zaś hrabię de Saint Germain, gdy tylko się pojawia, mam ochotę go udusić. Niesamowicie działa mi na nerwy, jednak go uwielbiam i nie mogę wyjść z podziwu, jak autorka mogła go stworzyć tak wrednego, dwulicowego i okropnie interesującego zarazem. Najbardziej niesamowity jest jednak Gideon. Oddałabym wszystkich Ashów, Jace'ów i Will'ów tego świata za jego jednego! W jednej chwili się na niego wściekałam, w drugiej miałam ochotę rzucić mu się w ramiona. Nawet, gdy doprowadzał mnie do szału, miałam ochotę śpiewać na jego cześć pieśni pochwalne. On i Gwendolyn tyle razy się kłócili i godzili, że czułam się jak oglądając dobrą komedię romantyczną, a nie powtórkę "Mody na Sukces". Ten wątek tylko dodawał książce niesamowitego uroku. Tak wczuwałam się w Gwen, że właściwie cały czas siedziałam jak na szpilkach i skakałam jak głupia, gdy tylko Gideon ją całował. A gdy wymieniali ze sobą "oficjalne" zdania, miałam ochotę turlać się ze śmiechu. Gideon, Gwendolyn i kuzynka sofa w XVIII-wiecznej piwnicy - czyż nie brzmi zachwycająco?

Styl autorki powodował, że wybuchałam śmiechem w niespodziewanych momentach. Musiałam wręcz zamykać sobie buzię, by nie uznano mnie za wariatkę. Pisarka udowodniła, że świetnie zna współczesną młodzież, tworząc bardzo wiarygodne opisy relacji nastolatków. Filmy, muzyka i literatura dodawały wszystkiemu realizmu i współczesności, bowiem niektóre porównania wręcz zwalały z nóg. Pani Gier to mistrzyni zabawnych dialogów i komicznych sytuacji. Rzuca kłody pod nogi bohaterów z niezwykłą precyzją, a potem My, czytelnicy, możemy rozkoszować się trudnościami w przezabawny sposób.

Historia dzieje się w Anglii, co uważam za bardzo uniwersalne miejsce do odgrywania się tak niesamowitych przygód. Jest ono bardzo znane, a przecież o wiele łatwiej jest wymawiać powszechnie znane angielskie nazwy, niż łamać sobie język kombinacjami niemieckich, francuskich, bądź, co gorsza!, węgierskich.

Książka ma niesamowity klimat! Z jednej strony współczesna powieść, z drugiej zaś powiewa aurą tajemniczych zagadek i niesamowitego uroku XVIII wieku. To wszystko daje niesamowite, a zarazem niepowtarzalne połączenie.

Wartka akcja, skomplikowana, a zarazem prosta w odbiorze fabuła, pełna zagadek i tajemnicy. Niesamowita opowieść trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Czegóż chcieć więcej?

Przez sam epilog mam mętlik w głowie. Tak jak i w poprzedniej części był on powiązany z Gwendolyn, jednak to nie ona była narratorem. Nawet nie brała w nim udziału. Autorka skończyła w takim momencie, że wręcz miałam więcej pytań, niż odpowiedzi. Miałam ochotę krzyczeć "ja chcę jeszcze!"! Mam tyle teorii, że w głowie mi się już nie mieszczą!

Ta książka jest obłędna w pozytywnym tego słowa znaczeniu i wręcz musicie ją  przeczytać! Nie dajcie się prosić i kusić okładkom! Bierzcie, czytajcie i wyglądajcie zakończenia historii już 20 kwietnia 2012 roku pt. "Zieleń Szmaragdu"! Ja już to robię i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z Gwendolyn! I niech czas będzie z Wami!

10/10

Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale wręcz zakochałam się w tej książce. Dla zainteresowanych - recenzja "Czerwieni Rubinu" <KLIK> . Niedawno, a właściwie dzisiaj, dodałam też recenzję "Strąconych", której nie zdążyłam dodać wcześniej, na którą zapraszam <TU> .