sobota, 28 kwietnia 2012

Jennifer Brown "Nienawiść"




„Życzę ci śmierci”

Czy kiedykolwiek życzyliście komuś śmierci? Może nie tyle, że w głębi serca powtarzaliście z nienawiści: „Dobrze by ci było, gdybyś zdechł”, co zwyczajne powiedzenie do kogoś: „Zabiję cię!”. Wystarczy zły humor, sprzeczka, a już w wyniku gniewu coś takiego ciśnie się nam na usta. Czasem nawet orientujemy się już po fakcie, że coś takiego zrobiliśmy. Że powiedzieliśmy komuś, by spadał na tamten świat. A gdyby tak… te nasze wszystkie życzenia… zaczęły się spełniać? Ile osób by zginęło przez Twój kaprys?
Nick, chłopak Valerine, rozpoczął tamto piekło. Wyją pistolet i na oczach wszystkich zaczął strzelać. Według listy. A potem sam się zabił.

„Dziewczyna, która nienawidzi wszystkich”

Val musi teraz wrócić do szkoły – do miejsca, w którym jest jednocześnie bohaterką i zbrodniarką. Bo to ona wymyśliła tę listę. Teraz musi wejść do szkoły i spojrzeć innym w twarz, wiedząc, że to za jej sprawką ich najbliżsi przyjaciele nie żyją.
Sytuacja w której znalazła się dziewczyna nie jest prosta. Znalazła się na krawędzi i tylko krok dzieli ją od przepaści. To ona zawiniła, bo to ona stworzyła listę „Do odstrzału”, na którą wraz z swoim chłopakiem wpisywali wszystko i wszystkich, czego nienawidzą, chociaż to nie ona pociągnęła za spust. Co z tego, że powstrzymała Nicka przed zastrzeleniem jednej z najbardziej nie lubianej przez nich koleżanki. Jakbyście się czuli na jej miejscu? A jak byście ją ocenili, gdyby to wasi przyjaciele zginęli?
Ta książka jest niesamowita. Jej klimat wprost przeszywa mnie na wylot. Historia tej dziewczyny, choć fikcyjna, okazała się niezwykle ciekawa. Przeszłość przeplatała się z teraźniejszością tworząc swego rodzaju pętlę czasową, w której uwięziona została główna bohaterka. Choć powinna odrzucić przeszłość i zająć się teraźniejszością i przyszłością, to jak to zrobić, kiedy wszyscy wokół ciebie wciąż wypominają ci tamten dzień, który był Piekłem nie tylko dla nich, ale także i dla ciebie. I co, jeśli nie wszyscy ograniczą się do werbalnych sposobów, typu komentarzy i sięgną po te fizyczne?
Pierwszoosobowa narracja z punktu widzenia Valerine pozwala nam wyczuć bardzo dokładnie wszystkie emocje. Ta powieść niesamowicie porusza. Dlaczego? Bo problemy rodzą problemy. To prawie jak podział komórki, albo nawet jeszcze gorzej – fragmentacja plechy, bądź też pączkowanie.
Główna bohaterka walczy z wiatrakami i właściwie to sama nie wie, czego chce – czy tylko się bronić, czy atakować. A może… po prostu się poddać?
W tym dziele nie znajdziecie wątków fantastycznych, zaś niezwykłą fabułę, poruszające i ciekawe wątki, a także skomplikowanych bohaterów. Akcja rozgrywa się w USA, co nadaje jej dość uniwersalny charakter. Miałam wrażenie, że to wszystko działo się obok mnie. Ogromna ilość uczuć, które targają główną bohaterką udziela się także czytelnikowi.
Myślę, że autorka włożyła w tę powieść dużo pracy. Jest bardzo interesująca i pokazuje momentami dość przerażające rzeczy, bądź też takie, w które nie chcielibyśmy normalnie uwierzyć.
Ponadto podoba mi się oprawa graficzna. Trochę mnie dziwi, czemu o tej książce słyszy się tak niewiele, podczas gdy o innych o podobnej tematyce np. powieściach Jodi Picoult, słyszeli prawie wszyscy, którzy mają tako-takie pojęcie o literaturze. Uważam, że ta książka nie została wystarczająco doceniona, przynajmniej w Polsce.
Bardzo mi się podobała ta pozycja. Niesamowicie działa na psychikę człowieka i zmienia jego tok myślenia. Wprost nie do pomyślenia jest to, że podobne rzeczy mają miejsce na świecie, i w każdej chwili mogą zdarzyć się i tu. U nas. U ciebie, lub u mnie. W naszych pozornie bezpiecznych gniazdkach.

9/10

19 komentarzy:

  1. Z ogromną chęcią przeczytam tę książkę, już od dłuższego czasu mam ją na oku, a Ty podsyciłaś moją ochotę na nią. Moje klimaty.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. uu zaciekawiłaś mnie recenzją
    wpisuję książkę na "listę życzeń"
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wysoka ocena i okładka rzuciła mi się w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka musi być moja! Koniecznie muszę ją przeczytać, czuję, że to jest coś naprawdę dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się w 100% ze Scarlett ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł oryginalny i interesujący więc dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Porywająco brzmi... Muszę poszukać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że przypomniałaś mi o tej powieści, zapowiada się naprawdę dobrze, na pewno przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm, co prawda nie zastanawiałam się nad tą lekturą, ale teraz... może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo chcę przeczytać tę książkę, ale niestety ktoś wypożyczył ją z biblioteki i nie oddaje od kilku miesięcy. :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Już kiedyś słyszałam o tej książce, tak coś kojarzę i z ogromną przyjemnością ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam książkę w planach, ale o niej zapomniałam. Dopiero ty mi o niej przypomniałaś i sprawiłaś, że znowu mam ochotę ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi interesująco i chętnie się z książką zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobają mi się bardzo okładki Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Wygląda na to, że i tym razem książka nie tylko jest ładna z zewnątrz, ale bardzo ciekawa od wewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi ciekawie, może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  16. To na pewno nie jest łatwa lektura i zastanowiłam się nad pytaniem, które zadałaś na początku. Myślę, że nikomu nie wolno życzyć źle. Wiem, łatwo się mówi, ja sama złorzeczyłam wielu ludziom wiele, wiele razy. Ale to nie jest dobre. Zastanawiam się, co ja bym czuła, gdyby nagle ktoś zaczął zabijać osoby, których nie lubię, lub które mnie zdenerwowały. Sama myśl wywołuje ciarki na plecach, bo prawdopodobnie tych osób byłoby naprawdę dużo, w końcu wielu z nas ma sporą listę wrogów ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. i właśnie za to uwielbiam książkową blogosferę. pomaga odkrywać książki na które w normalnych okolicznościach nigdy byśmy się nie natknęli. już dopisuję Nienawiść do swojej listy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak się właśnie zastanawiam ile razy powiedziałam komuś 'zabiję cię'. W żartach, nie w żartach - zdarzało mi się to często. Aż źle się czuję.

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi czytelniku!
Miło mi będzie, gdy wyrazisz swoją opinię, nawet jeśli krótko. Dobrze wiedzieć, że czytasz to, co piszę, że komuś się to przydaje, podoba. Krytyka, lecz uzasadniona, także mile widziana :)
Pozdrawiam